Aktualności

Fundacja Solidarności Międzynarodowej > Aktualności > Ukraina > „Nie chcemy być świadkami zmian. Chcemy sami je tworzyć”. Humań wytycza nowe standardy wsparcia

„Nie chcemy być świadkami zmian. Chcemy sami je tworzyć”. Humań wytycza nowe standardy wsparcia

Hałyna Kuczer, szefowa Urzędu Pomocy Społecznej w Humaniu 

– Nazywam siebie „artystką sfery pomocy społecznej”. Wraz z moimi współpracownikami staramy się tchnąć nowe życie w struktury, w których od dziesięcioleci rozrastała się biurokracja – mówi u progu swojego gabinetu w Urzędzie Pomocy Społecznej w Humaniu, jego szefowa Hałyna Kuczer. Miasto, w którym mieszka i pracuje, jest znakomitym przykładem zmian, które przynosi Ukrainie otwarcie się na europejskie wzorce i współpracę z sąsiadami.

Obserwując energiczną blondynkę krzątającą się po pomieszczeniu ozdobionym ukraińską patriotyczną symboliką, trudno uwierzyć, że jest po sześćdziesiątce, a w sferze wsparcia społecznego działa od 45 lat. Hałyna śmieje się, że pracę z ludźmi ma w genach. Gdy przekopała rodzinne archiwa odkryła, że już jej pradziadek był opiekunem socjalnym. Karierę zaczęła w czasach sowieckich. Była świadkiem przemian ustrojowych, drogi Ukrainy ku niepodległości i dwóch rewolucji.

Ważne są kadry

W Humaniu Fundacja Solidarności Międzynarodowej (FSM) realizuje projekt „Wsparcie procesu decentralizacji: rozwój kompetencji połączonych terytorialnych hromad w zakresie świadczenia usług społecznych”, który poprzez szkolenia online przygotowuje kadrę kierowniczą ukraińskich samorządów lokalnych do lepszego zarządzania sferą pomocy społecznej.
Działania na rzecz decentralizacji administracji terytorialnej na Ukrainie rozpoczęły się w 2014 roku. Dzięki trwającej reformie przeprowadzono konsolidację hromad, które zyskały własne kompetencje, budżet oraz aparat wykonawczy niezależny od władzy centralnej.
Głównym problemem ukraińskich samorządów jest brak umiejętności tworzenia efektywnych struktur organizacyjnych oraz identyfikacji obszarów priorytetowych dla rozwoju usług społecznych. FSM zapewnia uczestnikom możliwości opracowania i wdrażania własnych projektów oraz promowania dobrych praktyk.

– Bardzo pomaga nam przykład polskich kolegów-samorządowców. Korzystamy z ich doświadczeń. Wypracowane w Polsce standardy staramy się przeszczepić na nasz grunt. Zwłaszcza w kwestii usług socjalnych, bezpośredniej pomocy konkretnym środowiskom w terenie – dodaje Hałyna.

Podczas szkoleń uczestnicy przeprowadzają samoocenę wykorzystując narzędzie „Model oceny zdolności do świadczenia pomocy społecznej w samorządach lokalnych”. Narzędzie to bazuje na Wspólnej Metodzie Oceny (CAF – Common Assessment Framework), która służy do kompleksowego zarządzania jakością w sektorze publicznym. Zostało ono opracowane przez państwa członkowskie Unii Europejskiej w celu wymiany doświadczeń i współpracy w zakresie innowacyjnych sposobów modernizacji aparatu administracji i usług publicznych. Narzędzie zmodyfikowano i dostosowano tak, aby mogło służyć ukraińskiemu sektorowi publicznemu do oceny obszaru pomocy społecznej. Pozwala ono zidentyfikować obszary, które wymagają poprawy funkcjonowania organizacji, ale też określić jej mocne strony. Daje to możliwość dzielenia się rozwiązaniami, które zostały już wprowadzone i przyniosły pozytywne efekty w innych organizacjach.

– Nigdy nie przyszło nam do głowy, by oceniać jakość usług poprzez anonimowe ankiety. A okazało się, że dzięki temu można się o wiele więcej dowiedzieć – opowiada z przejęciem Hałyna. – Tutaj ludzie mają głęboko zakorzeniony lęk, że ze względu na krytykę stracą pracę czy dostęp do pomocy. Dzięki anonimowości są szczerzy. A my dowiadujemy się, gdzie potrzebne są zmiany. Zyskaliśmy nowe spojrzenie na samorząd lokalny!

Najpierw wysłuchać

Współpracownicy Hałyny nazywają ją żartobliwie kobietą-tornado. Wystarczy zwrócić uwagę na jej jakiś problem, a ona natychmiast zaczyna działać, by go rozwiązać.
To, że na terenie Humania zaszło wiele zmian i zmieniła się jakość kontaktu urzędnik – obywatel, znajduje swoje potwierdzenie w księgach. Hałyna pokazuje dzienniki pracy z ostatnich lat. Opisy działań urzędu w poprzednich latach mieściły się w małych zeszytach. Zaś sprawozdanie za rok 2019 to obszerna, oprawiona księga licząca ponad 400 stron.

– Naszą ambicją jest, by humański urząd miasta miał najsprawniejszy dział pomocy społecznej na Ukrainie. Zależy nam wręcz na tym, by nie odbiegał od tych w Europie. Dlatego każdy kontakt z polskimi specjalistami jest dla nas na wagę złota. Polskie samorządy to dla nas wzór! – podkreśla Hałyna.

Hałyna Kuczer z rocznymi sprawozdaniami pracy Urzędu Pomocy Społecznej z różnych lat

Drzwi gabinetu Hałyny prawie się nie zamykają. Co chwilę przychodzi ktoś i prosi o radę. Gdy dociera informacja, że w mieście doszło do pożaru, Hałyna od razu zbiera grupę koordynującą pomoc dla pogorzelców.
– Jesteśmy gotowi na każdą sytuację kryzysową. Żeby faktycznie pomóc, trzeba najpierw usłyszeć z czego ludzie są niezadowoleni. Przychodzą do nas w potrzebie. To zrozumiałe, że są zrozpaczeni i sfrustrowani – niską pensją, ciężką sytuacją w kraju, trudnościami życiowymi… W takich kontaktach trzeba być trochę psychologiem. Ludzie przyzwyczaili się do myśli, że aparat państwowy jest ich wrogiem. Ale my rozumiemy, że to obywatele są naszymi pracodawcami. Na początku rozmowy dziękujemy im za okazane zaufanie – opowiada. – Moim zadaniem jest ich wysłuchanie, a następnie wykorzystanie znajomości ustawodawstwa, by pomóc.
Problemem, który występuje najczęściej, jest nieznajomość prawa. Ludzie nie znają swoich praw, nie wiedzą w ogóle jakiego typu wsparcie od państwa im przysługuje.

Pomoc dla uchodźców

Hałyna podkreśla, że warunki ukraińskie są specyficzne. Wiele rozwiązań trzeba zmodyfikować, uwzględnić lokalne potrzeby, także te wynikające z warunków toczącego się na wschodzie kraju konfliktu zbrojnego i z miejscowych tradycji społecznych.

Natalia – uchodźczyni z Ługańska, która obecnie pracuje w Urzędzie Pomocy Społecznej

Wśród pracowników Urzędu Pomocy Społecznej jest na przykład pochodząca z Ługańska Natalia. Przewodniczy jednocześnie jednej z 40 organizacji pożytku publicznego zarejestrowanych w Humaniu. Jej organizacja „Źródło Nadziei” koordynuje pomoc dla przesiedleńców wewnętrznych.
– Znam doskonale problemy uchodźców, bo doświadczyłam ich na własnej skórze. Kiedy uciekaliśmy przed wojną, moje najmłodsze dziecko miało zaledwie 11 miesięcy – mówi Natalia.
Gdy w 2014 roku wspierani przez Rosję separatyści proklamowali w Donbasie dwie samozwańcze republiki – ługańską i doniecką, okazało się, że jej rodzinny dom znajduje się praktycznie na linii frontu.
– Dniem i nocą było słychać strzelaninę. Pewnego dnia, w drodze ze sklepu, pocisk spadł tuż obok mnie. Gdy wróciłam do domu, cała się trzęsłam. Po tym wydarzeniu powiedzieliśmy sobie z mężem, że nie damy rady tak dłużej żyć. Nie da się wychowywać trójki dzieci pod ostrzałem, w stanie codziennego zagrożenia śmiercią.
Następnego dnia rodzina kupiła bilety na jeden z ostatnich pociągów wyjeżdżających z okupowanego miasta. Na początku skierowali się do Winnicy, gdzie żyją ich krewni. W Humaniu zamieszkali w 2016 roku, gdy mężowi Natalii zaproponowano pracę.
W całym kraju jest ponad 1,5 miliona uciekinierów z Krymu i Donbasu. W liczącym ponad 82 tysiące mieszkańców Humaniu jest 600 takich osób i wciąż przybywają kolejne.
– Ci ludzie przyjeżdżają z niczym. Cały dorobek ich życia pozostał pod rosyjską okupacją. Często nie wiedzą, jak uzyskać wsparcie. Od razu zapoznajemy ich z procedurami. Wiemy, że w innych częściach Ukrainy system wsparcia działa o wiele gorzej. W Humaniu ułatwieniem jest fakt, że miasto jest historycznie wieloetniczne, więc otwarte dla przybyszów – opowiada Natalia.
Dodaje jednak, że są sfery, w których pomoc uchodźcom wojennym powinna być bardziej rozwinięta. Wskazuje na przykład konieczność rozwinięcia wsparcia przy wynajmie lub kupnie mieszkania.
– Mógłby powstać jakiś hostel przeznaczony dla uchodźców, dopóki sami nie staną na nogi. Mam nadzieję, że w przyszłości uda się odpowiedzieć na tę potrzebę – dodaje.

Wsparcie dla rodzin poległych

Z Urzędem Pomocy społecznej współpracuje również Oksana Słońska, wdowa po żołnierzu poległym podczas walk na wschodzie kraju. Korzystając ze swoich trudnych doświadczeń, stworzyła organizację wspierającą rodziny w podobnej sytuacji.
– Wiedziałam, że mój mąż pójdzie do armii. Kiedy pierwszy chłopiec z Humania zginął na wschodzie, całe miasto było w szoku. Mąż poszedł na pogrzeb. Gdy wrócił, było dla nas obojga jasne, że i on pójdzie walczyć o kraj. Nie można bezczynnie siedzieć w domu, gdy giną sąsiedzi. To decyzja, którą musi podjąć każdy dorosły mężczyzna na Ukrainie – wspomina Oksana

Wdowa Oksana Słońska przed pomnikiem pamięci poległych w Donbasie

Anatolij Słoński zginął 7 lutego 2015 roku podczas krwawej bitwy o Debalcewe. To jeden z 12 poległych w walkach bohaterów Humania. Bojowy szlak przeszło w sumie ponad 500 mieszkańców. Od 2014 roku w walkach ze wspieranymi przez Rosję separatystami w obwodach donieckim i ługańskim zginęło już ponad 13 tysięcy obywateli Ukrainy.
– Urząd miasta odnosi się do nas z szacunkiem. Żadna uroczystość nie odbywa się bez upamiętnienia naszych poległych. Pogrzeby żołnierzy opłacane są ze środków budżetu miejskiego, co jest na Ukrainie rzadkością. Na ich cześć nazywa się ulice, instaluje tablice pamięci. Zawsze gdy ktoś zginie, rodzina jest objęta pomocą. Rada miejska zapewnia również stypendia i prezenty świąteczne dla sierot. Urząd miejski koordynuje też wsparcie dla weteranów, którzy odnieśli rany. Znam sytuację rodzin żołnierzy z innych regionów. Urzędnicy często nie chcą nawet zauważyć, że bliscy poległych potrzebują pomocy. A ludzie po śmierci bliskiej osoby, często są zagubieni, straumatyzowani i bezradni ekonomicznie – opowiada wdowa.

Niemal jak w spa

Hałyna Kuczer pokazuje plan budynku Wołodymyrowi, korzystającemu z pomocy Domu Weterana

Eksperci FSM podkreślają, że samorządy, z którymi współpracuje Polska, reprezentują różne poziomy zaawansowania w organizacji usług społecznych. Niektóre miasta działają w tym obszarze już długo i mają dość dobrze zorganizowaną strukturę oraz rozbudowany wachlarz usług dla mieszkańców. Inspirują one inne jednostki, które dopiero od niedawna zajmują się pomocą społeczną. Humań jest właśnie jednym z takich wiodących ośrodków i dzięki współpracy z polskimi ekspertami służy za przykład skutecznego działania.
– Humań idzie z duchem czasu. Na 39 radnych miasta, aż 29 to kobiety! To fenomen w skali kraju. I my słuchamy obywateli. Kiedyś przyszła do nas mieszkanka i mówi: „Co wy w tym urzędzie w ogóle robicie? Moja mama choruje, jest leżąca, nie ma żadnej pomocy dla chorych, którzy nie mogą sami o siebie zadbać” – opowiada Hałyna. – Ktoś inny by się obraził, a ja zrozumiałam, że ona ma rację. I zaczęłam organizować oddział specjalnej pomocy dla chorych leżących i pacjentów z zaburzeniami psychicznymi. Stworzyliśmy też jedyną na Ukrainie sieć pracowników socjalnych, którzy przychodzą do domów, aby pomagać. Obecnie z chorymi pracuje dobierany indywidualnie do potrzeb międzydyscyplinarny zespół specjalistów – od lekarzy, sanitariuszek, do psychologa, a nawet fryzjera – chwali się Hałyna.

Mieszkańcy Humania w Domu Weterana

Dodatkowo otworzono ośrodek dla osób starszych nazywany Domem Weterana. W jego ramach działa uniwersytet trzeciego wieku, a także centrum rehabilitacyjne o niespotykanym na Ukrainie europejskim standardzie. Każdemu ze starszych mieszkańców Humania przysługuje rocznie 18 dni rehabilitacji – w tym czasie przechodzą procedury akwaterapii, aromatoterapii, termoterapii, masażu i wiele innych. Nie brakuje również wydarzeń kulturalnych, zwłaszcza tych kultywujących miejscowy folklor i tradycje, takich jak warsztaty z wyszywania czy wiązania tradycyjnych chust ludowych.

Centrum rehabilitacyjne

– Jeździmy też na bezpłatne wycieczki krajoznawcze! A centrum jest wspaniałe! Te baseny, te wszystkie urządzenia! Nigdy czegoś takiego nie widziałam! – zachwyca się Marija, jedna z pacjentek. – Gdy poskarżyliśmy się, że mamy problem z dojazdem, urząd miasta od razu zorganizował specjalne autobusy, które nas tu dowożą. Ale najważniejsza jest atmosfera. Wcześniej po prostu nie mieliśmy co ze sobą zrobić. Teraz wreszcie czuję, że na stare lata kogoś obchodzę – opowiada.

Warsztaty z wiązania tradycyjnych ukraińskich chust ludowych

– Jeździmy też na bezpłatne wycieczki krajoznawcze! A centrum jest wspaniałe! Te baseny, te wszystkie urządzenia! Nigdy czegoś takiego nie widziałam! – zachwyca się Marija, jedna z pacjentek. – Gdy poskarżyliśmy się, że mamy problem z dojazdem, urząd miasta od razu zorganizował specjalne autobusy, które nas tu dowożą. Ale najważniejsza jest atmosfera. Wcześniej po prostu nie mieliśmy co ze sobą zrobić. Teraz wreszcie czuję, że na stare lata kogoś obchodzę – opowiada.
Wtóruje jej Wołodymyr, biolog, który przed emeryturą opiekował się roślinami w perle Humania, założonym przez Stanisława Szczęsnego Potockiego parku „Zofiówka”.

– Odkąd przeszedłem na emeryturę, czułem się samotny, a teraz mam tyle zajęć. Znajomi emeryci z innych miast nam zazdroszczą. To jedyne takie miejsce na Ukrainie!
Obiekt jest imponujący. Użytkownicy przyznają, że nawet nie wiedzieli o istnieniu form rehabilitacji, które są im oferowane.

– Córka mi zazdrości, bo mówi, że gdy jeździ do spa w Karpaty, mają tam mniej zabiegów! A my tu mamy wszystko za darmo za sam fakt, że jesteśmy emerytami – śmieje się jedna ze starszych pań.

Hałyna pokazuje jacuzzi dla starszych beneficjentów ośrodka rehabilitacji

– Tym ludziom poza wsparciem medycznym, trzeba dać szacunek i ciepło. Starsi ludzie, szczególnie ci, którzy nie mają dzieci, są samotni, dlatego państwo musi ich wspierać. Z emeryturą wynoszącą 3 tysięcy hrywien (około 500 złotych) muszą wręcz walczyć o przetrwanie. A tutaj dostaną leki za darmo i rehabilitację, na którą bez tej inicjatywy nie mogliby sobie pozwolić – dodaje Switłana, pielęgniarka.
Tak naprawdę Centrum rehabilitacji zostało zbudowane i wyposażone ze środków zbiórki koordynowanej przez Hałynę. Z 2,5 miliona jedynie 400 tysięcy hrywien zostało pokryte z miejskiego budżetu.

– Zrozumiałam, że takie miejsce jest ważne przez własne doświadczenia rodzinne. Moja mama miała wylew – Hałyna zawiesza głos. – Gdyby wtedy w Humaniu było takie centrum, to być może wciąż by żyła.
Dziś Hałyna z dumą pokazuje system saun i basenów. Dodatkowo, poza miejskim finansowaniem, centrum samo na siebie zarabia przyjmując pacjentów z innych rejonów Ukrainy.

– I pomyśleć, że to była sowiecka opuszczona fabryka! Gdy w zniszczonym budynku pokazywałam, co planuję zrobić, nikt mi nie wierzył, że to możliwe. A teraz urzędnicy z innych obwodów Ukrainy przyjeżdżają i otwierają oczy ze zdumienia. Pytają, jak nam się udało. A ja odpowiadam, że to dzięki zaangażowanym kadrom i przekonaniu mieszkańców, że musimy zbudować coś dla wspólnego dobra. W końcu prawie każdy ma w domu potrzebujące osoby starsze – zaznacza Hałyna.

Hałyna pokazuje zdjęcia obrazujące, w jakim stanie był budynek przed zbiórką na remont

Szkolenia z informatyki

Klasa komputerowa Centrum Kompleksowej Profesjonalnej Rehabilitacji dla Osób Niepełnosprawnych, na pierwszym planie Antonina

W Humaniu działa także Centrum Kompleksowej Profesjonalnej Rehabilitacji dla Osób Niepełnosprawnych, jak mówi Hałyna – jedyne na Ukrainie finansowane przez urząd miasta. Znajduje się tam klasa komputerowa, w której niepełnosprawni zgłębiają tajniki informatyki. W niewielkiej sali przed komputerami siedzi kilkanaście osób. W skupieniu wpatrują się w monitory, słuchając wskazówek nauczycielek.

– Po sześciomiesięcznym szkoleniu uzyskują certyfikat, a my przekazujemy ich dane do urzędu pracy. W firmach zatrudniających ponad 8 osób, 4% pracowników powinno mieć stwierdzone inwalidztwo, dlatego przedsiębiorcy chętnie zatrudniają takie osoby. I aż 82% naszych uczniów dostaje pracę po ukończeniu kursów! – opowiada nauczycielka, Antonina.
Nauczyciele wyjaśniają, że sprawne działanie centrum jest zasługą decentralizacji. Wcześniej kursanci jeździli do ośrodków w Kijowie, co odrywało ich od domów i ustalonego trybu życia. Z chorym musiał jechać opiekun. W praktyce oznaczało to, że osoby, których sytuacja i tak jest ciężka, dodatkowo musiały rezygnować z pracy na pół roku. Teraz na miejscu można koordynować cały proces – od przeprowadzenia kursu aż do zatrudnienia. To daje możliwość kompleksowego wsparcia

– Zaczęliśmy wprowadzać ten system już w 2010 roku, czyli kilka lat przed oficjalnym rozpoczęciem decentralizacji na Ukrainie. Dziś chętnie dzielimy się doświadczeniem. Możemy pokazać, jak trzeba pomagać w oderwaniu od biurokracji. Humań jest znakomitym przykładem zmian, które przynosi Ukrainie otwarcie się na europejskie wzorce i współpracę z sąsiadami. My nie chcemy być świadkami zmian. Chcemy sami je tworzyć – dodaje Hałyna Kuczer.

 

Autor: Monika Andruszewska