Aktualności

Fundacja Solidarności Międzynarodowej > Aktualności > Ukraina > „Dziś nie schodzimy z pierwszej strony Google’a”. Jak ukraińskie media poradziły sobie z korona-kryzysem

„Dziś nie schodzimy z pierwszej strony Google’a”. Jak ukraińskie media poradziły sobie z korona-kryzysem

Pandemia COVID-19 wpędziła dziennikarzy w apatię, redaktorów naczelnych zmusiła do wysłania pracowników na bezpłatne urlopy, zdziesiątkowała szeregi zatrudnionych w wydawnictwach. Jednak kryzys może być również impulsem do rozwoju i nasi ukraińscy partnerzy z mediów lokalnych właśnie w ten sposób do niego podeszli. Mieli odwagę dokonać zmian, nauczyć się korzystać z nowych technologii i zmodernizować dotychczasowy model biznesowy. – Co mieliśmy do stracenia? Zaryzykowaliśmy i wygraliśmy – mówią.

Redakcja gazety „Slobidsky Krai” rok 2020 rozpoczęła z przytupem. Ambitne treści i wiarygodne analizy przyciągały reklamodawców, a urzędnicy hromad (jednostek samorządowych) wykładali kolejne jej wydania w poczekalniach swoich charkowskich biur. – W marcu wszystko zamarło. Nasze umowy i plany poszły w odstawkę, a reklamodawcy, którzy mieli zapewniać środki finansowe na funkcjonowanie redakcji i rozwój gazety, wstrzymali oddech, czekając na to, co przyniesie przyszłość – mówi Larysa Gnatczenko, wieloletnia redaktorka naczelna gazety i serwisu.

Koronawirus uderza w media

W marcu, gdy koronawirus zmusił firmy z wielu branż do wysłania dziesiątek pracowników na bezpłatne urlopy, a lokalne informacyjne giganty, jak „Ukrainskoe Vremia”, upadały, Larysa poczuła całkowitą bezsilność.
– Popadłam w marazm i zniechęcenie, co nie jest dla mnie typowe. Myślę, że moi współpracownicy czuli to samo: dochody gazety w ciągu miesiąca spadły o 70 proc., właściciel zamroził więc wynagrodzenia. Gdy się nieco otrząsnęłam, obiecałam sobie, że nie będę nikogo zwalniać, nie będę obcinać pensji ani skracać dnia pracy. Policzyłam, że pieniędzy na wypłaty wystarczy mi do czerwca włącznie. Musiałam sięgnąć do własnego portfela, żeby mój zespół nie umarł z głodu. Państwo żadnego wsparcia nam nie zaoferowało – opowiada.

A wsparcie dla mediów było bardzo potrzebne. Dostęp do rzetelnego dziennikarstwa, zwłaszcza w czasach kryzysu, jest bowiem niezwykle istotny z punktu widzenia interesu publicznego. W mediach społecznościowych, których rola jako dostawców codziennych informacji systematycznie rośnie, szerzyła się dezinformacja o koronawirusie. Potwierdziły to wyniki opublikowanego w sierpniu ub.r. sondażu USAID Internews Media Consumption Survey 2020. Okazało się, że:

  • 81 proc. ukraińskich ankietowanych zetknęło się z plotką o koronawirusie jako śmiercionośnym patogenie z chińskiego lub amerykańskiego laboratorium;
  • co trzeci badany uwierzył, że pandemia jest wymysłem mediów lub że władze ukrywają prawdę przed opinią publiczną;
  • jedna czwarta uważała za prawdziwą opinię, że koronawirus został stworzony w celu zbudowania globalnych cyfrowych obozów koncentracyjnych.

Widać więc było ogromne i ciągle rosnące zapotrzebowanie na rzetelne informacje. Odpływ reklamodawców nie pozwalał jednak nie tylko na zaspokojenie tej potrzeby, ale nawet na zaspokojenie podstawowych potrzeb finansowych redakcji. W radiu „Velyki Lug” z Zaporoża, gdzie spadek przychodów z reklam wyniósł aż 90 proc., w zespole redakcyjnym pozostały jedynie trzy osoby. Większość mediów w takiej sytuacji postawiła jedynie na przetrwanie.

Polska solidarność

Biorąc pod uwagę te czynniki, Fundacja Solidarności Międzynarodowej (FSM) zaproponowała projekt, którego celem było dostarczenie mediom regionalnym zastrzyku finansowego, pozwalającego na przetrwanie kryzysu oraz zachęcenie ich do zmian, dzięki którym staną się one bardziej odporne na podobne kryzysy w przyszłości.
Projekt „Odpowiedź mediów regionalnych na COVID-19” został skierowany do ośmiu mediów ukraińskich, z którymi Fundacja współpracowała przy okazji wcześniejszych działań. Wśród nich znalazły się:

– Chcieliśmy dotrzeć do mediów, które otrzymując od nas wsparcie, znacząco poprawią jakość informacji na temat koronawirusa oraz zjawisk społeczno-ekonomicznych, jakie zachodzą wskutek pandemii. Dodatkowym celem projektu było wzbudzenie w redakcjach motywacji do dokonania zmian w dotychczasowym modelu biznesowym i przełamania naturalnej tendencji do koncentrowania się na potrzebie przetrwania poprzez mrożenie inwestycji. Nasze wspólne działania miały doprowadzić do wypracowania rozwiązań, które pozwolą wykorzystać sytuację kryzysową jako impuls do zmian, tak aby lepiej radzić sobie z podobnymi kryzysami w przyszłości – opowiada o projekcie koordynatorka Anna Radecka.

Ważnym elementem projektu było indywidualne wsparcie mentorskie, które otrzymało sześć redakcji.

Efekty przerosły oczekiwania uczestników projektu: redakcje nie tylko przetrwały pierwsze uderzenie pandemii, lecz także podniosły jakość dostarczanych informacji oraz zdobyły nowych odbiorców. Kryzys stał się dla nich okazją do podjęcia odważnych decyzji i nauczył, jak poruszać się w świecie nowych mediów, np. Google’a, Facebooka czy Instagramu.

Mieli się od kogo uczyć

Mentorzy – lokalni eksperci w wąskich dziedzinach medialnych lub rynkowych – wspierali redakcje w wypracowaniu nowych modeli biznesowych. Redaktorzy mogli wybrać obszar, który ich zdaniem wymagał największych zmian, a wykraczał poza ich umiejętności. – My natomiast dobieraliśmy najbardziej odpowiedniego specjalistę – uzupełniają pracownicy Fundacji.
Jak mówi Erik Bryndza, redaktor naczelny radia „Velyki Lug”, mentor pomógł opracować sposoby fundraisingu, czyli zbiórki pieniędzy od donatorów. Teraz członkowie zespołu redakcyjnego spotykają się kilka razy w miesiącu, by omówić pomysły na nowe konkursy i przygotować profesjonalne wnioski do sponsorów, zgodnie z wytycznymi eksperta. Do „Velykiego Lugu” wróciło 60 proc. reklamodawców sprzed pandemii, udało się również pozyskać siedmiu nowych. Do pracy stawili się także dziennikarze wysłani na bezpłatny urlop.
W redakcji został przeprowadzony audyt strony internetowej, a wprowadzone w jego wyniku zmiany znacząco poprawiły jej odwiedzalność, wzrosła też liczba użytkowników. Dzięki zakupowi nowych mikrofonów i kamery wideo dziennikarze mogą tworzyć atrakcyjne materiały dla odbiorców.
Eksperci pomogli również rozwinąć kompetencje redaktorów stron internetowych. – Mentor zaprezentował nam nowoczesne i specjalistyczne narzędzia analityczne Facebooka, Telegramu i Instagramu. Pokazał, jak robić quizy, jak koordynować prace – mówi Larysa Gnatczenko ze „Slobidskiego Kraiu”. Nauczył jak prawidłowo korzystać z rozwiązań Facebooka i wskazał na to, co robiliśmy nieskutecznie. To, że nie schodzimy z pierwszej strony wyszukiwarki Google’a, to jego zasługa – przyznaje Larysa.

Kryzys jako trampolina do sukcesu

Dzięki wskazówkom ekspertów, nowym umiejętnościom czy sprzętowi, które zapewnił projekt FSM, redakcje rozwinęły nowe formy prezentacji artykułów. Radio „Velyki Lug” opracowało sekcję tematyczną na swojej stronie internetowej – tzw. longread, który jest tak zaprojektowany, by w przejrzysty i atrakcyjny sposób wyeksponować długie i pogłębione artykuły magazynowe.
Unikalność treści i sposobu prezentacji przyciągają i odbiorców, i reklamodawców. Ważne jest, by o nich zabiegać i wiedzieć, co można zaoferować. Jeśli dwa lata temu 90 proc. naszych przychodów pochodziło z wydania papierowego gazety, to teraz proporcje są inne: strona internetowa przynosi nawet 30 proc. Zwiększył się także wpływ Facebooka – wyjaśnia.

Z kolei gazeta „Slobidski Krai” zainwestowała w podkasty, których popularność rośnie na całym świecie. Ważne, ale nudne tematy redakcja przedstawia natomiast w formie quizów i gier. A co interesuje czytelników? Jak podaje Erik, w pierwszych miesiącach pandemii największą popularnością cieszyły się materiały dotyczące pracy policji i przedsiębiorców, teksty o dyrektorze bazaru czy zakładzie transportu miejskiego. W sumie, w ciągu ponad dwóch miesięcy, „Velyki Lug” wyprodukował 11 programów radiowych i 11 artykułów na stronę internetową. Według Erika, bez wsparcia FSM, materiałów byłoby cztery razy mniej.

Stawka na rozwój

Po marcowym załamaniu Larysa wróciła psychicznie do siebie, redakcja wyszła z kryzysu i nabrała wiatru w żagle. Kierowana przez nią organizacja postawiła na rozwój strony internetowej, a w czasie pandemii – udoskonaliła narzędzia dziennikarskie i usprawniła pracę zespołu. Rezultaty dają nadzieję na spokojniejszą przyszłość. – W 2020 r. zawarliśmy umowy reklamowe z siedmioma hromadami. W tym roku jeszcze żadnej nowej nie podpisaliśmy, ale jesteśmy w trakcie negocjacji, które jeżeli wszystko dobrze pójdzie, przyniosą kontrakty do 2023 r. Ludzie widzą, że nasze materiały są wysokiej jakości, nowoczesne i różnorodne – dodaje z dumą. – Druga droga, którą pójdziemy, to działalność grantowa. Dobrze nam z tym idzie. Myślę, że donatorzy będą zainteresowani naszymi projektami.

– Niezwykle budujący jest fakt, iż redakcje biorące udział w projekcie FSM wykazywały zaangażowanie oraz chęć dalszego rozwoju. Bez wątpienia sytuacja, w jakiej obecnie jesteśmy, doprowadziła do wzbudzenia u naszych partnerów motywacji do znajdowania nowych rozwiązań w kryzysowych sytuacjach. Dzięki programowi redakcje wyszły z kryzysu zwycięsko, zwiększając swoje dochody oraz znacząco poprawiając sposób funkcjonowania. – podsumowują pracownicy Fundacji.

O projekcie

Projekt „Odpowiedź mediów regionalnych na pandemię COVID-19” realizowany był przez Fundację Solidarności Międzynarodowej w okresie od 1.05 do 30.09.2020. Koszt projektu wyniósł 462 828, 10 zł. Projekt został sfinansowany ze środków programu Free Media Programme. Za realizację działania po stronie FSM odpowiadała Anna Radecka.

Partnerzy: